poniedziałek, 22 października 2007

Termodom

Czasami odwiedzam różne serwisy, serwujące profesjonalne informacje. Oto co znalazłem na http://www.termodom.pl/
"Kiedy kupujemy samochód zawsze interesuje nas „ile pali na setkę”. Każdego rozsądnego kierowcę szybko rosnące ceny paliw zmuszają, aby zawczasu pomyślał o późniejszych kosztach eksploatacji auta. Domu wprawdzie nie tankujemy ale żebyśmy mogli w nim żyć budynek też potrzebuje paliwa. Ciekawe, że jeszcze do niedawna tylko nieliczni inwestorzy wybierający projekt domu interesowali się jego parametrami zapotrzebowania na energię.
Kiedy kupujemy samochód zawsze interesuje nas „ile pali na setkę”. Każdego rozsądnego kierowcę szybko rosnące ceny paliw zmuszają, aby zawczasu pomyślał o późniejszych kosztach eksploatacji auta. Domu wprawdzie nie tankujemy ale żebyśmy mogli w nim żyć budynek też potrzebuje paliwa. Ciekawe, że jeszcze do niedawna tylko nieliczni inwestorzy wybierający projekt domu interesowali się jego parametrami zapotrzebowania na energię.
A przecież mieszkając w dobrze zaprojektowanym i wykonanym budynku możemy zaoszczędzić połowę, często nawet więcej, środków, jakie musielibyśmy przeznaczyć na ogrzanie porównywalnej powierzchni zbudowanej w tradycyjny sposób. Spalając mniej energii, robimy też więcej dobrego dla środowiska.... "
Więcej znajdziecie na
http://www.termodom.pl/ . Autorką artykułu jest Iza Zych

niedziela, 14 października 2007

Mniej więcej rok temu


Widziałem taki właśnie widok. Niebo było obłędnie błękitne i duch starożytności unosił się nad ruinami. Nie wiedzialem na przykład, że znajdował sie tam dom publiczny do którego prowadziło tajne przejście z biblioteki (która, jako jedyna został przez Turków kilka lat temu częściowo zrekonstruowana). Ale wyobraźcie sobie rozmowę jakiegoś małżeństwa - Gdzie idziesz moj mężu, - och wiesz Celsus zaprosił nas na odczyt, ponoć ma nową świetną literaturę, więc będe w bibliotece...
taaak... Było naprawdę doskonale.

poniedziałek, 8 października 2007

Dom Bardzo Ekologiczny

O większości mieszkań na polskich blokowiskach trudno powiedzieć, że są proekologiczne. Ze spontanicznej obserwacji otaczającej nas zabudowy mieszkaniowej można wyciągnąć kilka negatywnych wniosków. Na przykład taki, że pod względem architektonicznym w minimalny sposób spełniają kryteria dobrego smaku – zazwyczaj wyróżniając się bezguściem zarówno pod względem formy, wykonania jak i wykorzystanych do budowy materiałów. W takim warunkach bardzo trudno jest podejmować dyskusję o proekologiczności naszych „wielkich” osiedli. Dlatego na uwagę zasługują projekty wypełniające tę ekologiczną lukę. Takie jak domek z ziemi z pasłęckiego parku ekologicznego. Dom został wykonany z ziemi pochodzącej z okolicy na której został wybudowany. Drugim materiałem wykorzystanym do budowy domu było drewno. Natomiast poszycie dachu będzie stanowiła zielona „kołdra” - roślinność tundrowa. Dom jest wyposażony w bardzo ciekawe rozwiązanie architektoniczne, zapewniające pozyskiwanie i oszczędność energii cieplnej. Więcej ciekawych informacji na temat tego niezwykle proekologicznego projektu można znaleźć na stronie http://www.termodom.pl/buduj/sciany/naukowcy_zachecaja__tylko_domy_z_ziemi

piątek, 5 października 2007

Dobra książka o Islamie.

Każdą pozycję książkową poświęconą islamowi, a w szczególności zaognionej relacji kultury islamskiej z resztą świata należy witać z radością, w chwili, gdy tylko pojawi się na rynku. Radość tym większa w przypadku autorów stawiających sobie za cel rzeczową analizę i prezentację tych kwestii, które mogą i częstokroć są źródłem nieporozumień, stereotypów i uprzedzeń. "Islam a świat" jest z pewnością jedną z takich cennych książek budujących zrozumienie kluczowych kwestii w rysującym się konflikcie między kulturami Zachodu i Wschodu. Problemów z zakresu polityki, religii, historii, socjologii i kulturoznawstwa.
Będący wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach autorzy podjęli próbę objęcia całego tego ogromu zagadnień łącząc niejednokrotnie ze sobą różne perspektywy i postulując jedną rzecz nade wszystko – potrzebę znajomości podstawowych faktów przed formułowaniem jakichkolwiek ocen, czy wymierzaniem krytyki w kogokolwiek. Na zbiór składa się osiem artykułów zabranych w trzy różne części tematyczne. Pierwsza obejmuje trzy artykuły poświęcone relacji między islamem a światem politycznym: "Zasady muzułmańskiego systemu politycznego" Shakira Kitaba, "Fundamentalizm muzułmański – odkrycie naszych czasów czy stały element myśli politycznej islamu" Magdaleny Lewickiej oraz "Islam: między fundamentalizmem a totalitaryzmem" Romana Baeckera. Część druga zatytułowana jest – Islam a inne światy i zawiera artykuł Marka Jezińskiego "Medialna Apokalipsa i symboliczne zawłaszczanie dyskursu: przypadek Al Qaedy" i artykuł Selima Chazbijewicza "Ruch ideowy muzułmanów rosyjskich w początkach XX wieku". Na część trzecią opatrzoną hasłem Islam w Polsce składają się "Położenie prawne polskich wyznawców islamu" Jacka Sobczaka, "Formy islamu w Polsce. Od tradycji do fundamentalizmu" Tomasza Marciniaka oraz "Badania arabistyczne i islamistyczne w Polsce. Zarys dziejów i problematyki" Marka M. Dziekana. W niniejszej recenzji chciałbym zająć się szerzej częścią pierwszą prezentowanego zbioru. Jak wskazują już same wyżej wymienione tytuły, autorzy zawartych w niej artykułów ograniczają się do analizy kultury islamskiej w obrębie jej samej, szukając tych specyficznych jej elementów, które decydują o wyjątkowym charakterze państw muzułmańskich i przyjętej przez nie ideologii (bądź też, a to ważne rozróżnienie, ideologii wykorzystywanej instrumentalnie przez bojowników dżihadu). Shakir Kitab skupia się na zasadach muzułmańskiego systemu politycznego, jak też na jego źródłach. Wskazuje na nierozdzielność sfer tradycyjnie na Zachodzie rozdzielanych – religii i polityki. Prezentuje normy, jakie musi spełniać dany system polityczny, by móc go uznać za system muzułmański: uznanie, że władza naczelna jest sprawowana przez Boga jedynego, oraz, że jest on jedyną i ostateczną instancją rozstrzygającą, przyjęcie sprawiedliwości i równości jako naczelnych założeń społecznych, zasady centralizacji władzy w sprawowaniu rządów, jak też totalitarnego podejścia do stosowania myśli islamskiej w życiu obywateli, zwanych na potrzeby boskiego państwa muzułmańskiego – wyznawcami. Na potwierdzenie swych słów Shakir Kitab przytacza szereg nakazów i zakazów, jakie Prorok omawia w swojej Świętej Księdze - Koranie, by usystematyzować każdy aspekt życia wiernych. Jest wśród nich nawet opis porządku wkładania odzieży (lepiej ubierać się zaczynając od prawej ręki czy nogi), czy zezwolenie spania na plecach. Po tej prezentacji tym dobitniej brzmi teza autora, iż polityczny system państw muzułmańskich jest wynikiem przeniknięcia dogmatów religijnych w system moralny, a następnie system prawny. Kolejni autorzy tej części nawiązują do tego stwierdzenia. Magdalena Lewicka zajmuje się szerzej pojęciem "fundamentalizmu", przytaczając bardzo otwartą definicję zjawiska, która każe nam się zastanowić nad zwrotem, który na dobre przeniknął język mediów: "fundamentalizm muzułmański" - "fundamentalizm jako powrót do źródeł religii, czyli jej fundamentów, zakładający restytucję czystej i pierwotnej wiary przodków poprzez oczyszczenie religii z obcych naleciałości i wpływów". Z definicji tej wynika jasno niegroźny w rzeczy samej charakter zjawiska, które budzi tak ogromny niepokój w krajach Zachodu. Badaczka przytacza opinie innych naukowców, którzy jednoznacznie wiążą fundamentalizm muzułmański z politycznie zaangażowaną postawą anty-zachodnią, by podkreślić jednocześnie, że fundamentalizm nie jest jednak tożsamy z "terroryzmem". Autorka pisze: "Podczas, gdy fundamentalizm jest (..) nurtem umysłowym, odwołującym się do religii celem potwierdzenia własnej tożsamości, odnalezienia aksjomatów, stawienia czoła problemom współczesnego świata, terroryzm jest najbardziej skrajną formą działania aktywistycznego, wykorzystującego przemoc dla realizacji swoich celów." Dalsza część artykułu poświęcona jest historii muzułmańskich ruchów fundamentalistycznych od VII wieku po czasy nam niemal współczesne. Magdalena Lewicka zwraca w ten sposób naszą uwagę na fakt, iż fundamentalizm wcale nie jest przypisany do naszych czasów (ani do jednej kultury muzułmańskiej), lecz towarzyszy myśli islamskiej niemal od powstania religii Proroka. Jego upolitycznienie jest charakterystyką naszych czasów, nie zaś, cechą immanentną samego zjawiska. Ostatnim autorem z pierwszej części zbioru "Islam a świat" jest Roman Baeker, który w swoim niezwykle ciekawym artykule podejmuje problematykę rozróżnienia między fundamentalizmem w totalitaryzmem. Jego tezy nawiązują do wcześniej poruszonych kwestii i jako takie stanowią kolejny przyczynek do odpowiedzi na pytanie, czy i w jakim stopniu wroga dla Zachodu, agresywna ideologia, którą posługują się przedstawiciele skrajnie radykalnych ruchów fundamentalnych, w tym terroryści, ma swoje poparcie i źródła w obowiązującym wszystkich Muzułmanów przekazie religijnym płynącym z Koranu. Podobnie jak Szakir Kitab, Roman Baecker eksploruje powiązania islamu i polityki zaczynając od kwestii podstawowych, czyli wskazówek dla rządzących zawartych już w samym świętym tekście Proroka. Autor zwraca uwagę na fakt, że szariat czyli prawo muzułmańskie, oparte na przykazaniach Mahometa jest prawem miłości, a co za tym idzie i do człowieka. Z drugiej jednak strony nie brakuje w nim elementów, które czynią zeń poręczne wytłumaczenie kolejnych aktów terroru. Jako jeden z takich elementów Baecker wymienia fakt, iż Koran składa się w części z tolerancyjnych sur objawionych z Mecce, oraz sur z Medyny, które sankcjonują podział świata na ziemie muzułmanów i niewiernych, oraz świętą wojnę (pod pewnymi warunkami). Innym „słabym ogniwem” szariatu (by powtórzyć za autorem) jest fakt, że nie wyróżnia on bytów ponadjednostkowych. W ten sposób muzułmański system polityczny niemal uniemożliwia wprowadzenie w tym systemie gospodarki rynkowej i modernizacji. Artykuł jest godny uwagi również ze względu na to, że pojawia się w nim koncepcja „kontrakulturacji”, czyli negacji kultury dominującej przez kulturę podporządkowaną. Zdaniem autora taki właśnie proces „wytępienia wszelkich wpływów obcej politycznie i cywilizacyjnie silniejszej kultury” kryje się za muzułmańskimi nurtami fundamentalistycznymi, jak też za ich upolitycznieniem, jako że powrót do korzeni religijnych zdominowanej kultury islamskiej nie jest dokonywany dla samego siebie, lecz dla osiągnięcia szerszych celów politycznych. Podsumowując wywody trzech wyżej wspomnianych naukowców, fundamentalizm jako zjawisko religijno-intelektualne nie jest groźny sam w sobie, lecz jedynie wtedy, gdy jest wykorzystywany instrumentalnie przez ludzi dążących do zdobycia władzy, którzy podsycają w tym celu aktualne lęki społeczne, z jednej strony i te najbardziej ekspansywne i prymitywne warstwy kultury, z drugiej. Ludzi, którzy podchodząc selektywnie lub nawet zniekształcając podstawowe przekazy religijne (tak jak w przypadku koncepcji dżihadu, który w pierwszym rzędzie oznacza walkę z samym sobą), budują totalitarny system rządów i inicjują działania zbrojne ze spersonifikowanym wrogiem – ucieleśnieniem Zła. Na wartość trzech wyżej wymienionych artykułów składa się wiele czynników, pomijając już sam fakt, że podejmują one tematy ważkie i trudne. Dla czytelnika, obytego z problematyką jedynie dzięki medialnym wypadom na Bliski Wschód, czy dzięki gorącym debatom na temat terroryzmu, lektura ta dostarczy bazy faktograficznej, która pozwoli poczuć mu się pewniej wśród obcych terminów i realiów. Szariat, fatwa, umma, sury, asz-szura, sunna, hadisy i wiele, wiele innych haseł znajduje tu swoje objaśnienie. Nieoceniona jest też możliwości zetknięcia się ze źródłami islamu – z samym Koranem, z uporządkowanym wyborem nakazów tam zawartych, oraz z tradycją i historią religii, przynajmniej w zakresie ruchów fundamentalistycznych, bo te omawiane są dość szeroko. Ta zaleta dotyczy także tych części zbioru, które nie są omawiane w niniejszej recenzji. By wymienić tylko dwa przykłady - Jacek Sobczak przedstawia położenie prawne polskich Muzułmanów, naświetlając fakty, które są mało znane nawet w kręgach orientalistów. Tomasz Marciniak opisuje sytuację naszych rodzimych wyznawców islamu, co w fascynujący sposób uzupełnia polski krajobraz. Innymi słowy, trudno przecenić pożytki, jakie płyną z wiedzy zaprezentowanej w „Islam a świat” – dla każdej osoby, która chciałby sformułować swoją własną opinię na temat aktualnych światowych problemów. Zapoznanie się z tą pozycją niesie cały ogrom korzyści. Z drugiej jednak strony, traktowanie tego zbioru jedynie jako źródła informacji byłoby krzywdzące dla autorów, którym zawdzięczamy także prezentowanie nowych ciekawych perspektyw, formułowanie nowych pytań badawczych. Jest tak tym bardziej, że ograniczenia wynikające z formy prezentowanych wywodów, nie czynią z nich wyczerpującego i pełnego opisu. W rzeczy samej, można by powiedzieć, że na tym polega największa słabość pozycji, która oczywiście nie jest związana z nietrafioną koncepcją lub brakiem wiedzy autorów, lecz z charakteru książki – charakteru pozycji teoretycznej, która nie funkcjonuje niezależnie od innych źródeł. Zapewne takie jest założenie wielu tego typu zbiorów, jednak w przypadku „Islam a świat” jednostronność prezentowanej analizy jest szczególnie wyraźnie widoczna. By nie być gołosłownym – Roman Baecker, podobnie jak Marek Jeziński w późniejszym artykule stwierdza, iż w przypadku fundamentalizmu islamskiego mamy do czynienia z polityzacją wiary, a nie z renesansem religijności. Nacisk położony jest na wątki polityczne w powrocie do korzeni wiary islamskiej jest ewidentny, jednak nie idzie za tym prezentacja faktów z tego zakresu – brak jest odpowiedzi na pytanie Kto i gdzie chce osiągnąć jakie cele? (Roman Baecker opisuje przypadek Osamy Bin Ladena, co z innymi przywódcami muzułmańskimi?), lub też może Dlaczego w dzisiejszych czasach fundamentalizm znajduje tak szeroki oddźwięk w świecie islamskim? Stwierdzenie, iż jest to reakcja kultury zdominowanej na swoją sytuację wydaje się być zbyt ogólnikowa, nawet jeśli prawdziwa. Podobny zarzut można by wystosować wobec artykułu Shakira Kitaba, który opisując zasady politycznego systemu muzułmańskiego nie odnosi tych zasad do żadnego konkretnego systemu (Czy Syria jest państwem wyznaniowym? Jak wyglądają różnice w tym zakresie między poszczególnymi krajami Bliskiego Wschodu?). Te kwestie nie stanowią o obniżeniu walorów książki „Islam a świat”. Jest to po prostu pozycja, którą należy czytać w połączeniu z sięganiem po inne źródła – czy to doniesień prasowych, czy innych książek poświęconych tematowi. Kto wie, jednak, czy ta właśnie cecha zbioru „Islam a świat” nie jest jego największą zaletą, czy kończąc lekturę nie zostajemy z metaforyczną wędką w ręku, a nie tylko z rybą.

ISLAM A ŚWIAT Red. Roman Baecker, Shakir Kitab Wydawnictwo Mado, Torun 2003

poniedziałek, 24 września 2007

Dom i technologia

Każdy z nas nosi w sobie marzenie o przyszłym domu. Kształtują je wspomnienia z dzieciństwa, kultura chętnie sięgająca po symbol „rodzinnego gniazda” (dla celów reklamowych, na przykład), nasze wyobrażenie przyszłego szczęścia. Kojarzy się zeń wiele różnych zjawisk i potrzeb – bliskość, prywatność, intymność i poczucie bezpieczeństwa. Trudno jednak realizować je w jakiejś abstrakcyjnej przestrzeni. Czyli idea, ale o konkretnym adresie, dom marzeń o realnym kształcie i właściwościach. I tu zaczyna się kłopot! Śnimy o oazie, gdzie możemy być naprawdę sobą i budować wspólnotę z naszymi bliskimi. Oczyma wyobraźni widzimy piękne miejsce stworzone naszymi rękoma: przytulny kąt na miarę naszych potrzeb. Tymczasem okazuje się, że od tych marzeń do realizacji wiedzie długa i kręta droga. Napędzani marzeniem zderzamy się z wysokimi cenami mieszkań, formalnościami kredytowymi i prawnymi, kłopotami z wykonawcami, które mogą zmienić sen o własnych czterech kątach w koszmar i zniechęcić najbardziej zdeterminowanych.

Jednak zamiast przyjmować do wiadomości, że nasze marzenia są nierealistyczne i rezygnować z nich kompletnie, może warto rozejrzeć się za rozwiązaniami, które wychodzą im naprzeciw. System 20 cm firmy Xella, czyli
system 20-centymetrowych bloczków ściennych SILKA i YTONG to świetna propozycja dla wszystkich tych, którzy śnią o idealnym domu i którzy nie chcą spędzać żmudnych lat na realizowaniu tego projektu. Przemawia za nim kilka konkretnych argumentów – szybkość, jakość i prostota. System białych bloczków połączonych cienkimi spoinami pozwala na wybudowanie 150 metrów kwadratowych ścian w ciągu dwóch i pół tygodnia, czyli czterokrotnie szybciej niż w przypadku innych technologii.

Ściany wykonane w tej technologii wymagają mniejszej ilości tynku, co dodatkowo przyspiesza prace i obniża koszty. Unikalny system kanałów elektrycznych pozwala na prowadzenie instalacji wewnątrz ścian, bez konieczności ich bruzdowania. Przebieg instalacji jest łatwy do ustalenia w razie konieczności wymiany kabli, lub potrzeby wywiercenia dziur pod szafki. Korzyścią jest oszczędność czasu, ale również dodatkowe bezpieczeństwo.

Na tym nie koniec zalet. Przyspieszenie procesu budowania częstokroć odbywa się kosztem jakości ukończonego dzieła. System 20 cm, czyli połączonych bloczków SILKA i YTONG pozwala budować szybko oraz dobrze. Dzięki niemu właściwości i parametry ścian doskonale odzwierciedlają ich przeznaczenie. Ściany wewnętrzne wykonane z bloczków SILKA dają doskonałą izolację akustyczną i akumulację cieplną i stanowią konstrukcję całego budynku. Ściany zewnętrzne wykonane z bloczków YTONG charakteryzują wyjątkowe właściwości termoizolacyjne. Miłośnicy przyrody również będą usatysfakcjonowani - proponowane bloczki wykonane są z piasku, wody i wapna, naturalnych i zdrowych materiałów, spełniających wszelkie normy ekologiczne. Ich jakość jest gwarantowana wieloletnią tradycją. YTONG to pierwszy budowlany materiał markowy na świecie. Wraz z SILKĄ jest wykorzystywany od ponad 80 lat w 20 krajach na świecie.

Inwestowanie w ponadprzeciętną jakość zazwyczaj pociąga za sobą dodatkowe koszty. Te kalkulacje nie sprawdzają się w przypadku systemu
20-centrymetrowych bloczków YTONG i SILKA. Dodatkowy wydatek łatwo przekłada się na oszczędności procentujące latami. Po pierwsze wytrzymałe cienkie bloczki pozwalają na uzyskanie dodatkowej powierzchni mieszkalnej. Przy zastosowaniu na ściany wewnętrzne bloków SILKA E 15 o grubości 15 centymetrów można zyskać nawet 16 metrów kwadratowych (dodatkowy pokój!), przy użyciu bloczków YTONG o grubości 36,5 centymetrów na jednowarstwowe ściany zewnętrzneuzyskujemy dodatkowe 9,5 metra kwadratowego. I wszystko to bez żadnych strat na właściwościach termoizolacyjnych budynku. Ściany jednowarstwowe zbudowane z bloczków YTONG mają najlepsze na rynku polskim współczynniki przenikania ciepła U (lepsze od współczynników wymaganych przez polskie normy), przez co zatrzymują ciepło w okresie zimowym i trzymają stałą temperaturę latem. Takie parametry uzyskuje się zazwyczaj dopiero po dodatkowym ociepleniu ścian, które w przypadku zastosowania technologii firmy Xella okazuje się zupełnie zbędne. Nawet bez tego skutecznie udaje się obniżyć koszty ogrzewania budynku, które w przyszłości będą stanowić większość kosztów związanych z użytkowaniem domu. Innymi słowy, dzięki białej technologii budowlanej po raz kolejny oszczędzisz czas i pieniądze.

Wystarczy zaufać Systemowi 20 cm, czyli
20-centymetrowym bloczkom YTONG i SILKA, bo to jakość, która nie zawodzi i która pozwala nam realistycznie oddawać się marzeniom.

środa, 19 września 2007

Chwila na sztukę

"Pokrowce kobiecości"

Pokrowiec to przedmiot służący do przechowywania ubrań. Ale w wymiarze metafizycznym to także przedmiot coś zakrywający, by to chronić. Ciało to także pokrowiec – służący do przechowywania płci. A precyzując wcześniejsze myśli – ciało to pokrowiec dla kobiecości.
Wystawa dwóch artystek
Romy Roman i Izy Grzybowskiej nosi tytuł „Pokrowce kobiecości”
To instalacja przestrzenna, w której zostały zaimplementowane fotografie oraz szafy. Szafy są zbudowane z drewna, ale ich najważniejszym tworzywem są elementy tkanin, z których produkuje się damską bieliznę, takie jak koronki, szyfony, plastikowe ramiączka etc. Wymiary szaf to 180 cm wysokości, 90 cm szerokości i 50 cm głębokości. Wewnątrz szafy widzimy fotografie nagich, kobiecych ciał (bezgłowych), które zostały umieszczone na odzieżowych pokrowcach. Podchodząc do szaf widzimy koronki, haftki, delikatne tkaniny tworzące coś na kształt powłoki tego, co okrywają. Przez te tkaniny przebija umieszczona wewnątrz szaf kobieca nagość, zapisana na fotografiach. Kiedy otwieramy szafy juz nic nie chroni tej nagości – stajemy przed bezimiennym obrazem nagiego, kobiecego ciała. Spoglądamy na bezimienny akt.
W instalacji to szafa staje się pokrowcem dla umieszczonego na odzieżowych pokrowcach ciała. A gdzie jest kobiecość?
Kiedy w 2005 roku wystawa zaczęła funkcjonować w przestrzeni galerii, ideą artystek było zachęcenie odwiedzających galerii kobiet, do sfotografowania własnego ciała i umieszczeniu fotografii na pokrowcu. Artystki chciały uszyć uniwersalny pokrowiec kobiecości. Bez twarzy, pozy czy bez wyrazu? Wg Roman i Grzybowskiej tylko w ten sposób można pokazać kobiecość w jej „normalnej” postaci – zdjęcia pokazują ciała kobiet, takimi, jakie są. Ale pokazują cos jeszcze; otóż każda kobieta może przyjść do galerii, zrobić zdjęcie własnego ciała i pozostawić je w galerii, w rzędzie innych kobiecych „ciał”. Ale nie można powiedzieć, że pozbywa się własnego ciała. Pozbywa się pewnej historii.

Ciało jawi się jako nieodzowny element kobiecości lub męskości. W przypadku "Pokrowców kobiecości" kobieta może niejako pozbyć się, "zrzucić" swoją cielesność i zarchiwizować w fotografii. W tym momencie staje się "wolna" od wikłającego ją od momentu narodzin biologicznego symbolu kobiety. Ta biologiczność i powiązana z nią mitologia, zostaje odłożona na bok. Tożsamość kobiety, która zdominowana jest przecież wyglądem, cielesnością, zaczyna inaczej funkcjonować, bo wyzbyta swojej fizyczności, oddzielona od niej, koncentruje się na wnętrzu. Pokrowiec staje się katem dla ciała i transpozycją dla tożsamości kobiety. Dla wyglądu; piękna, brzydoty, ale i dla kulturowych uwarunkowań kobiecości, czyli nieustannego upiększania swojego ciała. Mitologia bycia pięknym nie ma już znaczenia. Kobieta podchodząc do rzędu z pokrowcami, na których widnieją fotografie nagich kobiecych ciał, może dokonać wyboru. Przymierzyć do swojej głowy każdy z tych pokrowców i stwierdzić "o tak właśnie chcę wyglądać", lub po chwili zastanowienia "przecież te ciała są takie same, są tylko ciałami".

"Pokrowce kobiecości" uwalniają pragnienie kobiet bycia "sobą". Uwalniają od kultu piękności, młodości. Od ciała "obdarzonego płcią" w rozumieniu Josepha Roacha. I tutaj dochodzimy być może istoty "Pokrowców kobiecości", bo do rozróżnienia płci biologicznej (sex) – jaką prezentują fotografie oraz płci kulturowej (gender), będącej reprezentacją uniwersalnego symbolu o kosmogonii człowieka. Ale również do naturalnej tożsamości kobiety – do zamiany, jaka dokonuje się poprzez pokrowce, z ciałami kobiet. Patrząc na tę sytuację tak jak Roland Barthes – poprzez perspektywę mitu, którym przecież pokrowce być mogą.
Na początku chciałbym jednak zająć się pierwszym zjawiskiem w kontekście "Pokrowców kobiecości" a mianowicie płcią kulturową, która ma swoje odbicie w instalacji. Już C.G. Jung opisując składniki osobowości każdego człowieka wyróżnił dwa elementy animusa i animę. Animus jest męskim elementem istniejącym w kobiecie a anima to reprezentacja kobiety w mężczyźnie. Podobnie filozofia chińska wyróżnia yin i yang, czyli przenikające się i razem będące całością pierwiastki kobiecości i męskości. W moim przekonaniu podobnie jest z gender. Człowiek jest zbudowany z zależności pomiędzy czymś ciemnym, mrocznym, wilgotnym oraz jasnym, suchym, twardym. Osiągnięcie stanu wewnętrznej równowagi jest stanem doskonałym. Oczywiście jest to również powiązane z uświadomieniem sobie własnej tożsamości, wad i zalet. Z płcią każdego jest podobnie; otwarcie się człowieka na kulturę; na to, co go otacza i z jakich elementów ta kultura jest zbudowana, zrozumienie zależności np. tego jak nasze ciało funkcjonuje we współczesnej kulturze, pozwala osiągnąć nam równowagę pomiędzy tym, co nasze, a tym, co uwarunkowane kulturowo. W tym kontekście ciało z "Pokrowców kobiecości" staje się punktem wyjścia do zrozumienia własnej tożsamości – bo ciało to nie tylko produkt kultury, ale przede wszystkim natury.

"Ciała są miejscami, w których podmiot jest morfologicznie i społecznie konstruowany, wyznaczają one punkt przecięcia tego, co społeczne z tym, co symboliczne; każda relacja podmiotu z własnym ciałem jest zarówno materialna, jak i wyobrażona." (Moore, 2003). Autorki "Pokrowców kobiecości" podkreślają funkcję nagich ciał bez twarzy jako ikon, uniwersalnych symboli kobiecości. Czyli z jednej strony widzimy to, co społeczne w postaci samej szafy, oplecionej w damską sztukę ubierania się, to, co widoczne, bardziej oswojone, znane. I kiedy otwieramy szafę nasz wzrok pada na coś, co symboliczne, zakryte lub bardziej - ukryte. Widzimy ciało – ludzkie nagie kobiece ciało. Piersi, biodra, ramiona, łono. To jest realne i prawdziwe – kobieta nie może od tego uciec, zdając sobie sprawę z własnej płci i tożsamości – akceptuje swoje ciało a przez to czuje się wolna. Albo i nie – ale to już wybór każdej kobiety.
Pokrowiec tak jak zostało to napisane na początku, jest przedmiotem/narzędziem, którego pierwotna funkcją jest zakrywanie, chronienie. Ale w przypadku "Pokrowców kobiecości" pokrowiec staje się przedmiotem o dwuznacznej funkcji – on odkrywa to, co zwykle zakryte a chowa to, co pozornie widoczne, czyli tożsamość kobiecości. Posługując się zasadą stworzoną przez Barthesa możemy zamienić za pośrednictwem mitu to, co historyczne w to, co naturalne, prawdziwe. Pokrowiec, na którym znajdują się fotografie nagich kobiecych ciał, odwraca, transponuje swoją funkcję. To, co zakryte staje się tym, co odkryte. Ciało, które w naszej kulturze (kulturze zachodu) jest zakryte, w swojej pierwotnej widoczności było odkryte, widoczne. Ta naturalna ekspozycja ciała jest właśnie czymś naturalnym. Ciało staje się odmitologizowane i uwolnione od kulturowych uwarunkowań. Kobieta patrząc na swoje nagie ciało – i rozumiejąc, pojmując jego naturalność, również staje się wolna.
Zawarte w "Pokrowcach kobiecości" ukryte znaczenia i symbole i treści, pozwalają nam przez pryzmat sztuki spojrzeć na tak ważne elementy współczesnej egzystencji kobiet (i nie tylko) jak własna tożsamość i znajomość siebie. Bez oderwania od kultury i fizjonomii ludzkiego ciała. Bez zapomnienia o naturze. Jak yin i yang współgrają ze sobą, uzupełniają się i pozwalają nam w pełni istnieć. Zapominając na chwilę o uwarunkowanych kulturowo rolach, możemy zdobyć się na odwagę i porzucając przyjęte konwenanse, zobaczyć człowieka a nie płeć.


Bibliografia:

1. H. L. Moore, Płeć kulturowa i status – wyjaśnienie sytuacji kobiet, Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, Warszawa 2003
2. R. Barthes, Mitologie, Warszawa 2000
3. M. F. Rogers, Barbie jako ikona kultury, Warszawa 2003 (rozdz. pt. „Plastyczne ciała z plastiku”, ss. 165-197.)
3.
http://www.romaroma.com/
4.
http://www.galeriabb.com/_galeria/index.php?mod=exhibitions&id=105&content=info_wystawa&type=0

wtorek, 18 września 2007

Virale WSiPu

A widziliscie juz nowe działania internetowe prowadzone przez WSiP?

Jesli nie to warto zajrzec na kilka z nich. To nowe narzędzie, które w naszym kraju dopiero co zdobywa rynek i uznanie. Ale virale tak czy inaczej będą w niedalekiej przyszłości jednym z podstawowych narzędzi działań marketingwych.



http://www.youtube.com/watch?v=o8eoZoZCt_A


http://www.youtube.com/watch?v=U1SZIZ7QanY


http://www.youtube.com/watch?v=DwNV3meXjzc